Mity dietetyczne

Dietetyka to dziedzina, która stale się rozwija. Nowsze badania wykluczają starsze lub dwa różne badania na ten sam temat, mają zupełnie inne wnioski i wyniki. Dlatego wiedzę trzeba na bieżąco aktualizować, ale również sprawdzać rzetelność badań. Często badania są sponsorowane, więc wyniki z takich badań zazwyczaj nie są wiarygodne. Z drugiej strony dietetyka to bardzo szybko rozwijająca się i modna gałąź nauk medycznych, niestety zawód ten nie jest uregulowany prawnie. Oznacza to, że każdy może być specjalistą od żywienia…Czyli każdy może mówić co chce na ten temat, często nie mając o nim pojęcia. Stąd narasta coraz więcej mitów dietetycznych, można pogubić się co jest prawdą, a co nieuzasadnioną tezą lub chwytem marketingowym. Podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Otyłości przedstawiono wyniki badań mówiące, że 8 na 9 influencerów (wpływowych osób działających w mediach społecznościowych, liczących duże grono odbiorców) dają złe porady żywieniowe. Dlatego starajcie się weryfikować wszystko co przeczytacie na Instagramie czy Facebook’u. Takie osoby często powielają nieprawdziwe informacje. Przykłady tylko niektórych znajdziecie poniżej.

PICIE WODY Z  CYTRYNĄ

Ilość prozdrowotnych właściwości wody z cytryną, znalezionych w sieci, jest ogromna: usuwanie toksyn z organizmu, podkręcanie metabolizmu, lepsze samopoczucie, szybsza utrata wagi itd. Istotna jest również pora dnia, jedynie woda z cytryną wypita na czczo ma takie właściwości.

Jak jest naprawdę?

Niestety woda z cytryną nie ma magicznych właściwości. Cytryna jest cennym owocem, ma działanie odkwaszające, jest dobrym źródłem witaminy C, ale plasterek cytryny dodany do wody nie zdziała wiele w naszym organizmie. Woda z takim dodatkiem jest po prostu dla większości osób smaczniejsza. Równie dobrze mógłby być to plaster limonki, pomarańczy czy truskawka. Wszystkie te owoce dodają smaku neutralnej wodzie.

Picie wody  to dobry nawyk, a zaczynając dzień od rana szklanką wody, również w ciągu dnia zazwyczaj wypijamy jej więcej. Dodatek owocu do zwykłej wody jest zdecydowanie lepszym wyborem niż wypicie kupnej ”wody” owocowej, z dodatkiem cukru i sztucznych barwników. Ponadto woda ma 0 kcal, a więc po niej na pewno nie przytyjemy. Jednak nadużyciem jest stwierdzenie, że woda z cytryną odchudza, nie ma ona wpływu na wzrost lub spadek masy ciała.

Tak więc woda z cytryną to napój, który z czystym sumieniem można pić każdego dnia, nawadnia, często również orzeźwia, jest smaczna. Na resztę jej rzekomych właściwości należy przymknąć oko;)

NIEŁĄCZENIE OGÓRKA Z POMIDOREM

Często widzę na stronach internetowych, w mediach społecznościowych, pod przepisami zwłaszcza na sałatki, komentarze typu ”nie wolno łączyć ogórka z pomidorem”, ”fajny przepis, ale pomidora z ogórkiem nie je się razem”. Takich komentarzy jest bardzo dużo. 

Czy rzeczywiście nie wolno łączyć tych dwóch warzyw w jednym daniu? OCZYWIŚCIE MOŻNA

Czy jedno z tych warzyw wpływa na wartość odżywczą drugiego? TAK

W ogórku zawarty jest enzym askorbinaza – rozkłada on kwas askorbinowy czyli witaminę C. Pomidor  jest dobrym źródłem witaminy C. Enzym zawarty w ogórku może rozkładać witaminę C będącą w pomidorze. Nie musimy się jednak tym przejmować, ponieważ:

dzienne zapotrzebowanie na witaminę C bardzo łatwo pokryć, wystarczy zjeść np.2 kiwi lub 1 pomarańcze. Nie odnotowuje się w naszym kraju choroby o nazwie szkorbut, którą powoduje niedobór witaminy C. Jeśli więc nawet ogórek zabije naszą witaminę C zawartą w pomidorze, to najprawdopodobniej nasze zapotrzebowanie na nią w danym dniu i tak zostanie pokryte z innych produktów spożywczych

– jeśli jednak bardzo boimy się utraty witaminy C z pomidora, wystarczy do sałatki/ posiłku w którym występują łącznie oba te warzywa, dodać coś kwaśnego np. sok z cytryny, ocet winny. Produkty te, dezaktywują działanie enzymu i cała zawartość witaminy C zostaje zachowana

Co ciekawe, papryka jest zdecydowanie lepszym źródłem witaminy C niż pomidor, a nikt nie mówi o tym, że nie wolno łączyć jej z ogórkiem ;>

”FIT” OLEJ  I MLEKO KOKOSOWE

Mam wrażenie, że moda na olej kokosowy pomału wygasa, natomiast coraz większą popularność zdobywa mleko kokosowe. Zacznę jednak od oleju kokosowego. Olej ten uznawany był (a może jest nadal?) przez wiele osób, za nadzwyczajny tłuszcz po którym się nie tyje. Korzystało i polecało go wiele znanych osób.

 Kilka faktów o oleju kokosowym:

– zawiera kalorie, tak samo jak każdy inny tłuszcz (900kcal/100g) – a więc jego nadmiar w diecie może prowadzić do nadwyżki kalorycznej i w konsekwencji do nadwagi lub otyłości

– składa się on głównie z nasyconych kwasów tłuszczowych, czyli z tych, których powinniśmy spożywać jak najmniej w naszej diecie; olej kokosowy należy do tej samej grupy tłuszczów, co masło lub smalec, a jest znacznie droższy. Zdecydowanie lepszy profil lipidowy ma np. olej rzepakowy czy oliwa z oliwek – składają się głównie z jednonienasyconych kwasów tłuszczowych -> te tłuszcze zmniejszają ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, natomiast nasycone kwasy tłuszczowe działają odwrotnie.

– olej kokosowy zawiera średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe (MCT), które są szybko metabolizowane w organizmie, mają potwierdzone prozdrowotne działanie w leczeniu padaczki czy choroby alzheimera. Jednak właściwości te są głównie wynikiem działania kwasu kaprylowego i kapronowego. W oleju kokosowym z grupy średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych największy udział ma olej laurynowy, który nie wykazuje powyższych właściwości. Oznacza to, że olej kokosowy nie jest metabolizowany w taki sam sposób jak olej MCT, który wykorzystywany jest do leczenia różnych chorób oraz nie ma posiada on tych samych właściwości prozdrowotnych co olej MCT.

– nadaje się do smażenia – jest stabilny, nie ulega jełczeniu, ma wysoki punkt dymienia, co oznacza, że dobrze znosi wysoką temperaturę. W przeciwieństwie do masło lub smalcu, nie zawiera on cholesterolu, który może się utleniać podczas smażenia w wysokiej temperaturze. Wysoki punkt dymienia i dużą stabilność podczas smażenia posiada olej rzepakowy i oliwa z oliwek, przez co one również świetnie nadają się do smażenia, a przy tym mają lepsze proporcje kwasów tłuszczowych niż olej kokosowy.

Kokos jest produktem wysokokalorycznym, z przeważającym stosunkiem nasyconych kwasów tłuszczowych (pomijając wodę kokosową), które podnoszą stężenie cholesterolu całkowitego i jego frakcji LDL we krwi, zwiększając tym samym ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. Mimo, że uwielbiam kokos, muszę przyznać, że nie jest on zbyt wartościowym produktem. Nie powiem też jednak, że jest on zupełnie bezużyteczny, zawiera błonnik, magnez, żelazo i dość sporo potasu. Tak więc, można z niego korzystać, ale z głową;) Osobom na redukcji i z problemami sercowymi, radziłabym go ograniczyć.

Ostatnio bardzo często wykorzystywanym produktem  z kokosa jest mleko kokosowe. Produkt ten można wykorzystać do potraw wytrawnych czy zup, a także na słodko, do deserów i kremów. Uniwersalność to duża zaleta tego produktu, jednak warto pamiętać, że jest on bardzo kaloryczny. Puszka mleczka kokosowego (240g) zawiera ponad 500 kcal, pochodzących głównie z nasyconych kwasów tłuszczowych. Dla porównania szklanka mleka krowiego 2% tłuszczu (240g) ma 120 kcal, a więc czy owsianka na mleku kokosowym na pewno będzie bardziej ”fit” niż przygotowana na tradycyjnym, zwykłym mleku?  Podchodźcie z rozwagą do wszystkich tego typu ”fit” przepisów. Ja od dłuższego czasu nie kupuje oleju kokosowego, a gdy korzystam z przepisów, w których on występuje, zamieniam go na masło lub olej rzepakowy i przepis zawsze się udaje;)

JEDZENIE OWOCÓW TYLKO DO GODZINY 18

Myślałam, że ten mit już zaginął, ale jednak nadal na wielu stronach pojawiają się informacje, jakie produkty można jeść tylko o konkretnej porze dnia. Najczęściej dotyczy to owoców, niektórzy uważają, że można spożywać je tylko rano, największa część nieświadomych osób podkreśla, że wyłącznie do godziny 18, pozostali jedzą kiedy chcą, w tym i ja.

Owoce niezależnie od pory dnia metabolizują się tak samo, w takim samym stopniu podnoszą poziom glukozy we krwi i zawierają tyle samo fruktozy, a więc nie ma większej różnicy czy zjesz jabłko o 17:55 czy 18:15. Jeśli masz ochotę dodać do wieczornej owsianki na mleku,  owoce, to nie ma przed tym żadnej przeszkody. Białko i tłuszcz zawarty w mleku, a także błonnik z płatków owsianych, obniżą ładunek glikemiczny całego posiłku przez co nie dojdzie do gwałtownego podwyższenia poziomu we krwi i spowolni się tempo wchłaniania cukrów (to samo wydarzyłoby się podczas zjedzenia takiej owsianki rano). Owoce to najlepsze źródło witamin i składników mineralnych, dlatego są bardzo istotne w codziennej diecie. W  żadnych naukowych źródłach, nie znajdziecie restrykcji co do maksymalnej godziny/pory dnia  spożywania owoców.

Podobnych mitów dietetycznych jest bardzo wiele. Znacie jeszcze jakieś? Przeczytaliście coś ostatnio w internecie z zakresu żywienia, ale nie jesteście pewni czy to na pewno prawda? Podzielcie się tym ze mną w komentarzach, postaram się rozwiać Wasze wątpliwości:)

6 Replies to “Mity dietetyczne”

  1. Myślę, że często mówi się o tym, by owoce jeść do 18:00 czy 16:00 ze względu na cukier, który ma właściwości pobudzające:) Co szczególnie dotyczy dzieci 🙂

    1. Nie do końca się z tym zgadzam 😉 Cukier pobudza, ale na krótko i dotyczy to zwykłego białego cukru.W owocach oprócz cukru owocowego (fruktozy) znajduje się błonnik, który nie dopuszcza do gwałtownego zwiększenia stężenia cukru we krwi, a więc i do nagłego pobudzenia organizmu:)

  2. Kiedyś rzeczywiście nie łączyłam pomidora z ogórkiem, ale bez przesady. Latem mamy wiele produktów z vit. C.

  3. Jestem zaskoczona informacja na temat działania cytryny… Do tej pory byłam przekonana, że jest inaczej… A tu proszę…

  4. o mamo! ile ja przeczytałam komentarzy pod moimi przepisami z sałatkami, że jak to śmiałam ogórka z pomidorem połączyć-toć to grzech. Ale za to jaki pyszny grzech 🙂 Jeszcze jedzenie ciepłego ciasta drożdżowego podobno przybliża nas do śmierci 🙂

    1. Jedzenie ciepłego ciasta drożdżowego może sprawiać dyskomfort osobom o wrażliwym żołądku. Drożdże w podwyższonej temperaturze wykazują zwiększoną aktywność enzymatyczną, konsekwencją czego może być podrażnienie błony śluzowej żołądka, objawiające się dyskomfortem i bólem brzucha. Jest to jednak cecha osobnicza, niektórzy mogą zajadać się ciepłym ciastem i nie odczuwać żadnych dolegliwości 🙂

Dodaj komentarz